Metr, który nie jest metrem
Powierzchnia po podłodze i ta z księgi wieczystej potrafią różnić się o kilkanaście metrów. Obie są prawdziwe.

To jedno z najczęstszych nieporozumień na rynku wtórnym, a przy poddaszach i mieszkaniach ze skosami wręcz reguła. Ta sama nieruchomość ma dwie różne powierzchnie i obie są poprawne — tylko liczone według innych zasad.
Skąd dwie liczby
Powierzchnia mierzona po podłodze obejmuje wszystko, po czym da się chodzić. Powierzchnia użytkowa według normy obmiaru pomija albo redukuje partie o obniżonej wysokości — a to właśnie ona zwykle trafia do księgi wieczystej i do dokumentów bankowych.
W mieszkaniu na poddaszu różnica potrafi sięgnąć kilkunastu metrów. Przy stumetrowym lokalu to bywa różnica ceny rzędu kilkuset tysięcy złotych.
Dlaczego to ma znaczenie w praktyce
Bo bank i notariusz liczą według księgi. Kupujący, który zobaczy w ogłoszeniu jedną liczbę, a w akcie inną, poczuje się wprowadzony w błąd — nawet jeśli obie były prawdziwe. To jedna z częstszych przyczyn wycofania się z transakcji na ostatniej prostej.
Jak to robić uczciwie i bez strat
Podawać obie liczby, poprawnie nazwane, jeden raz i bez tłumaczenia się. Większa jako powierzchnia nieruchomości po podłodze, mniejsza jako powierzchnia użytkowa z księgi. Cena za metr liczona od tej pierwszej.
Sprzedający zwykle boi się, że mniejsza liczba odstraszy. Doświadczenie mówi odwrotnie: odstrasza dopiero moment, w którym kupujący odkrywa ją sam.
Zastanawiasz się, ile jest wart Twój adres?
Przygotujemy wycenę opartą na aktywnych ofertach z Twojej ulicy — nie na średniej dla miasta. Bezpłatnie i bez zobowiązań.