Tydzień po akcie: cztery rzeczy, o których łatwo zapomnieć
Po akcie notarialnym zostaje krótka lista: liczniki, wspólnota, ubezpieczenie i wpis do księgi wieczystej. Każdy punkt zajmuje chwilę, a zaniedbany potrafi kosztować.

Akt notarialny wydaje się końcem procesu. Klucze są w ręku, pieniądze na koncie sprzedającego, euforia uzasadniona. Ale kilka spraw wciąż jest otwartych — i najlepiej zamknąć je w pierwszym tygodniu, kiedy dokumenty są jeszcze na wierzchu, a numery telefonów świeże.
Liczniki
Stany liczników prądu, gazu, wody i ciepła spisuje się przy wydaniu mieszkania, najlepiej w protokole podpisanym przez obie strony i ze zdjęciami. Na tej podstawie sprzedający rozlicza się z dostawcami do dnia przekazania, a kupujący przepisuje umowy na siebie. Bez protokołu spór o rachunek za poprzedni miesiąc nie ma rozstrzygnięcia. Bez przepisania umów nowy właściciel korzysta z mediów na cudze nazwisko, co bywa kłopotliwe przy pierwszej awarii lub reklamacji.
Wspólnota
Zarządca powinien dowiedzieć się o zmianie właściciela od razu: od tego zależy, na kogo wystawia naliczenia, ile osób przyjmuje do rozliczeń i na jaki adres wysyła korespondencję. Warto przy tej okazji ustalić, do którego dnia zaliczki rozliczał sprzedający, i poprosić o numer rachunku do opłat. Zaległość, która powstanie w tym okresie z niewiedzy, formalnie obciąża już nowego właściciela.
Ubezpieczenie i wpis do księgi
Ubezpieczenie. Nie warto zakładać, że polisa sprzedającego chroni nowego właściciela. Od dnia wydania mieszkania odpowiedzialność za zalanie sąsiada albo pożar spoczywa na kupującym. Jeśli zakup finansuje bank, ubezpieczenie jest zwykle warunkiem umowy — ale nawet bez banku pierwszy tydzień to właściwy moment, by je zawrzeć.
Wpis do księgi wieczystej. Wniosek o ujawnienie nowego właściciela składa zwykle notariusz bezpośrednio po akcie. Sam wpis dokonuje jednak sąd, i trwa to jakiś czas. W tym okresie warto sprawdzić w elektronicznej księdze, czy pojawiła się wzmianka o złożonym wniosku, a po dokonaniu wpisu — czy dane są poprawne: imię, nazwisko, numer PESEL, udział. Błąd wykryty od razu koryguje się prosto; wykryty przy kolejnej sprzedaży kosztuje czas i nerwy.
Cztery punkty, jeden tydzień. Warto potraktować je jak listę kontrolną, a nie jak sprawy, które „same się ułożą” — bo akurat te cztery nie układają się same.
Zastanawiasz się, ile jest wart Twój adres?
Przygotujemy wycenę opartą na aktywnych ofertach z Twojej ulicy — nie na średniej dla miasta. Bezpłatnie i bez zobowiązań.